Bardzo biała wrona

źródło

Mając naście lat, marzy się piękna, wręcz bajkowa miłość. Czasem te wyobrażenia są przerysowane, pod wpływem czytanych książek, oglądanych filmów. Czekając na to prawdziwe uczucie, snuje się plany, jakie będzie? Czy wybranek serca okaże się ideałem?

No i przede wszystkim, skąd wiadome jest, że to, co poczuliśmy, jest prawdziwą miłością i na czym ona w ogóle polega?

 
 
Natalia jest zwykłą nastolatką. Zanim nią została, dorastała w bardzo dobrym domu, pełnym miłości i uwagi. Ma kochających rodziców, świetnego wujka, którego uważała za ideała mężczyzny. Dopóki ten, nie przyprowadził pewnego dnia do ich domu, swojej przyszłej żony. Wtedy właśnie dziewczyna poczuła, że z uczuciami trzeba uważać. I chyba pierwszy raz poczuła, czym jest kogoś utracić.

Teraz kiedy jest już nieco starsza, rozpoczyna naukę w szkole średniej. Nowe wyzwania, ale i znajomi. Może pozna kogoś ciekawego. Nie spotykała się jeszcze z chłopcami. Dlatego też nie zwraca uwagi, gdy starszy Norbert zaczyna się koło niej kręcić. Niby przypadkowe spotkania, rzucone w biegu cześć, no ale co z tego? Przecież on jest z klasy maturalnej, ma swoje towarzystwo, nie taka zwykła Natalia.

A jednak. Chłopak nie bez powodu przecina ścieżki dziewczyny. Okazuje się, że od jakiegoś czasu nie potrafi przestać o niej myśleć. I to myślenie coraz częściej zaczyna przypominać obsesje. O czym niestety nie ma pojęcia główna zainteresowana.


Mija czas, para zaczyna się spotykać. Norbert jest kochanym i uczuciowym partnerem, jednak jego zachowanie dosyć często bywa dziwne. Czego nie zauważa Natalia. O wszystkie złe sytuacje obwinia siebie. Nawet troskę koleżanek zaczyna odbierać jako atak.
Dotąd poukładane życie rodzinne i koleżeńskie zaczyna się rozsypywać. Wszystko kręci się wokół Norberta i jego nakazów lub zakazów. Miłość wymaga poświęceń, ale czy na pewno takich? I tylko z jednej strony?



,,Owszem, gdzieś na samym dnie duszy przyczaiła się mroczna myśl, że w końcu chłopcy mają tysiące rozmaitych dróg, żeby zdobyć dziewczynę, i jedną z nich jest z pewnością czarowanie jej wizją cudownej, wspólnej przyszłości, takiej "na zawsze razem".




Trudna jest to książka. Bo jakże oceniać miłość? Nawet tę źle interpretowaną? Toksyczną? Jakże łatwo powiedzieć stojąc z drugiej strony — zostaw go. Często oceniałam, często mówiłam, co ja bym zrobiła, będąc w cudzej sytuacji. Tak. Jak bardzo prosto jest nam rozwiązywać nie swoje problemy.

Denerwowałam się podczas czytania. Drażniła mnie ślepota Natalii, że nie widziała, jak bardzo jest sterowana przez ukochanego. Tylko że ja nie byłam zaangażowana emocjonalnie. Byłam widzem, który ma ogląd na dwie strony. Łatwo było powiedzieć — zakończ ten związek.

Później przyszło zastanowienie, czy abym sama nigdy nie była niewidząca we własnym życiu? Bo toksyczne relacje zdarzają się, nie tylko w zestawieniu ona i on. Równie dobrze może być przyjaźń, a raczej jej złudzenie. I wiele innych relacji międzyludzkich.

Autorka ukazała nam miłość nastolatków. Naiwnej Natalii i wyrachowanego Norberta, który miał trudne dzieciństwo. W książce padło pytanie — czy trudnym dzieciństwem można wytłumaczyć każdą podłość? Często bywa ona wytłumaczeniem, bo tak jest łatwo. Powiedzieć, miałem w życiu źle, mam prawo teraz się mścić.

Myślę, że jest to jedna z najlepszych, ale i trudniejszych książek Ewy Nowak. Nie potrafię jednoznacznie jej ocenić. Nie umiem napisać, że czyta się dobrze. Bo tak nie jest. Nie potrafię powiedzieć, że jest lekka. Bo nie jest. Jednak jestem pewna, warto przeczytać. Polecam.


Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu Papierowe Motyle.


Czytaj dalej...

Śpiąca królewna


Tym razem przybywam z bajką, która swego czasu wywołała wiele emocji. Tych pozytywnych, jak i negatywnych. A wszystko przez sposób, w jaki została wydana. Przejdę może do rzeczy.

Nowe i jakby odświeżone wydanie bajek z tak zwanej klasyki zostało ukazane w tak jakby pierwotnej wersji. Czyli bez załagodzenia historyjek, bez koloryzowania i tej całej pięknej otoczki, którą pamiętamy ze swojego dzieciństwa. Społeczność podzieliła się na dwie grupy. Zachwyconych i oburzonych. Jakie było i jest moje stanowisko względem Śpiącej królewny?

 
O czym bajka opowiada, większość z nas wie. Ten, kto nie wie, powinien nadrobić. Być może zainteresuje się właśnie tym wydaniem książki?

Pamiętam, gdy przyszły do mnie dwa tytuły. Pierwszym był nieszczęsny Czerwony Kapturek, który po prostu wprawił mnie w osłupienie. Brutalne opisy, ilustracje rodem z horroru dla dzieci. Cóż, tamta wersja absolutnie nie trafiła ani do mnie, ani do dzieci, którym pokazałam.

Teraz nadeszła pora na Śpiącą królewnę, no i tutaj sprawa wygląda nieco inaczej, niż w straszącej poprzedniczce. Owszem, ilustracje pozostawiają wiele do życzenia, o czym za chwilę będziecie mogli, sami się przekonać. No ale na szczęście treść nie wieje strachem, który przeraził mnie w tej pierwszej.





Nie wiem sama, czy ja się nie znam? Czy te ilustracje są tylko dla mnie dziwne? Nie wiem, być może wielcy znawcy sztuki widzą coś, czego ja nie dostrzegam. Mimo wszystko uważam, że taka forma obrazków raczej odstraszy dziecko. Te twarze jakby demoniczne, wyglądaj jak bohomazy. Tyle pocieszenia, że historyjka królewny jest wierszowana i nie ma brutalnych opisów.





Sama nie wiem, patrzę i patrzę no i nie. Nie potrafię polecić. Tutaj decyzję pozostawiam indywidualnie. Mnie nie przekonuje ani twarda okładka, która swoją drogą przytłacza szarością, ale widać chodziło o minimalizm. Nie trafia do mnie również cena. Bo jednak za tę sumę można zakupić coś ładniejszego i bardziej przykuwającego uwagę. Oczywiście, jest to moja subiektywna ocena, jeśli znajdą się zwolennicy, bardzo proszę o komentarz. Wiadomo, ilu ludzi, tyle gustów. 


Tekst stanowi oficjalną  recenzje dla portalu DużeKA


Czytaj dalej...

Zaczarowna Zagroda




Mikołajki i Święta już niemalże u progu, a co za tym idzie, ostatnia chwila, by rozejrzeć się za prezentami. Oczywiście jako książko maniak nie mogłabym nie polecić książek. A, że czytanie należy zaszczepiać jak najszybciej, przychodzę do Was kochani z bajeczkami. Napisze, co mi przypadło do gustu, co nie. Co polecam, a czego raczej bym nie zakupiła dla swojego dziecka. To co? Zaczynamy!

Na pierwszy, tak zwany rzut, zaprezentuje Zaczarowaną Zagrodę. Bajeczka opowiada historię polskich polarników, badających pingwiny, a dokładniej mówiąc ich zachowania. Profesor wraz ze swoją grupą badaczy planuje pewną grupę tych zwierząt, zaobrączkować w celu „śledzenia”, do jak odległych miejsc potrafią się zagłębić. Dzięki nadajnikowi będą otrzymywali sygnał, w jakim rejonie się znajdują.

Zadanie może i nie trudne, bo należy jedynie zagonić wybraną część pingwinów do zagrody i nałożyć obrączki. Co też robią. Jednak gdy następnego dnia przychodzą, okazuje się, że został tylko jeden pingwin. W jaki sposób reszta się wydostała? Czy zabezpieczenia ogrodzenia były niewystarczające? A może te pocieszne istotki rzeczywiście potrafią latać?





Książeczka jest bardzo ciekawa, ale tekst należy już do nieco dłuższych, dlatego lepiej zakupić dla dziecka, które już dobrze radzi sobie z samodzielnym czytaniem. Chyba że rodzic ma zamiar sam czytać, wtedy nie widzę problemu. I jak najbardziej polecam. 

Co do wykonania, jakości. Cóż, muszę przyznać, że troszkę zawiodła mnie okładka. Jest z bardzo cienkiego i giętkiego papieru. Jakby została wykonana z karki bloku technicznego. Niestety taka jakość nie wróży dobrze, ponieważ przy częstym zaglądaniu go książeczki ulegnie zniszczeniu. Najnormalniej w świecie się pozaginają rogi. Czego osobiście nie znoszę. 
Wnętrze jawi się znacznie lepiej, uwielbiam szare kartki, takie sprawiające wrażenie starszych.  Nie wiem, może jestem lekko zacofana, ale białe rażące zupełnie do mnie nie przemawiają. Tutaj jestem jak najbardziej na tak. Ilustracje również są czytelne, ciekawe i przykuwają uwagę. 

Podsumowując, mogę szczerze polecić Zaczarowaną Zagrodę, cena jest bardzo przystępna, dzięki czemu nie nadwyręży budżetu, zwłaszcza teraz przed świętami. W dodatku historia jest ciekawa i może wnieść pewne ciekawostki do życia dziecka, o których mogło jeszcze nie wiedzieć. Jestem na tak. 


Tekst stanowi oficjalną recenzje dla portalu Papierowy Pies.

Czytaj dalej...

Czas na ulubienicę dzieci, czyli - Basia i ... :)



Polecanek ciąg dalszy. Nie może się obyć bez Basi, którą uwielbia chyba większość dzieci, jeszcze więcej rodziców. Basine przygody podbiły serca czytelników dużych i małych. No i nic dziwnego. Wszystko co związane z tymi bajeczkami, wywołuje mega pozytywne reakcje. Od przepięknych solidnych okładek, po tematykę i ilustracje zawarte, które nawiązują do omawianych przez autorki spraw.



BASIA i BASEN



Mama Basi jest chora i musi leżeć w łóżku. Dla dzieci jest to nowa i zupełnie niespodziewana sytuacja. Zawsze chodzi i ma pełno energii, a teraz nie można jej budzić. Jak długo będzie spała? I jak spędzić czas, gdy trzeba zachowywać się cicho?

Tato zdecydował, że najlepszy będzie basen. Zabrał pełne energii dzieci do parku wodnej rozrywki. Tam Basia stwierdziła, że zjeżdżalnie i inne atrakcje muszą być dla olbrzymich ludzi. Wszystko było takie ogromne. Niestety przebywanie w miejscu, gdzie dookoła jest mokro, nie należy do zbyt łatwych. O czym boleśnie przekonała się nasza mała bohaterka. Na basenie panuje zasada, nie należy biegać, tylko poruszać się ostrożnie.

Kolejna lekcja w życiu Basi, która na pewno przyda się na przyszłość.

BASIA i TITI



Tym razem Basia wraz ze swoimi koleżankami zmierzy się z czymś bardzo poważnym. Spotka na swojej drodze chłopca zupełnie innego, niż ci, których widywała do tej pory. Titi — bo tak się nazywa, ma czarny kolor skóry. Przez co czuje się odmieńcem. Często słyszy smutne i obraźliwe słowa. Czy kolor skóry ma znaczenie w ocenie drugiego człowieka? I dlaczego ludzie, bardzo często obrażają innych, tylko dlatego, że różnią się od nas samych?

Temat bardzo trudny i chyba aktualnie na czasie. Bo trudno jest dziecku wytłumaczyć, dlaczego społeczeństwo reaguje agresją, niechęcią na widok obcokrajowca. I chociaż wiemy wszyscy, że nie można być agresywnym, zwracać się z pogardą o innych, to niestety tak się zdarza. Czy ze strachy, czy dlatego, że tak robi większość?

Jedno jest pewne, nie każdy wyglądający inaczej od nas, musi być złym człowiekiem. Często właśnie to „nasi”, wyrządzają krzywdę swoim". Dlatego należy pamiętać. Szacunek jest podstawą. I trzeba go uczyć od najwcześniejszego dzieciństwa.



BASIA I BIBLIOTEKA



W kolejnej części, Basia wraz z dziećmi w swojej grupie, wybierają się do biblioteki. Pani wyjaśnia, co to jest za miejsce, co można w nim robić. Dlaczego w bibliotece książki są za darmo i jak należy z nimi postępować? Dodatkową atrakcją ma być spotkanie z autorką ulubionej bajeczki dzieci. Jest to ogromna radość zwłaszcza dla Basi, która uwielbia książeczkę pisarki, którą spotkają.

Wyprawa wywołuje wiele emocji, każde z dzieci jest ciekawe spotkania, jak i miejsca, o którym do tej pory nie słyszały albo bardzo mało.

Jakie zadanie otrzymają dzieci i co ciekawego opowie pani pisarka? Tego i wielu innych ciekawostek dowiecie się, czytając książeczkę.



Zestawiłam dla Was trzy części, według mnie każda z nich jest godna polecenia. Uważam, że warto nabyć wszystkie. Bardzo lubię Basię i jej przygody. Ilustracje jak i oprawa są po prostu śliczne. No i najważniejsze, dzieci kochają tę małą dziewczynkę, a jeśli jeszcze jej nie znają, to pokochają!:)







Czytaj dalej...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Niekończące się Marzenia - kobiety o literaturze . Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka